portal darmowych ogłoszeń i aukcji motoryzacyjnych

portal darmowych ogłoszeń i aukcji motoryzacyjnych

50 tricków handlarzy

Sprawdź sposoby komisantów na zwiększenie sprzedaży aut

Handlarz, komisant, "Mirek" (pozdrawiamy wszystkich pracowników komisów o tym imieniu!) - wiele jest określeń na osoby trudniące się pośrednictwem w handlu używanymi autami - bez względu czy samodzielnie wyszukują auta za granicą, kupują i ściągają je do siebie czy tylko pośredniczą w sprzedaży przyjmując auta na swój plac. Nie zawsze (a wręcz bardzo rzadko) trafiają się prawdziwe perełki, które schodzą jak świeże bułki. Z drugiej strony nie można generalizować i sprowadzać wszystkich osób trudniących się sprzedażą aut do wspólnego mianownika. Są handlarze uczciwi, którzy starają się wyszukiwać możliwie dobre egzemplarze i nie narzucać na nie wygórowanej marży, a są i tacy, którzy chcąc maksymalizować zysk na każdym pojedynczym aucie pozyskują auta nadające się prawie na złom i po wielu zabiegach odmładzających starają się sprzedać je z dużym zyskiem.

Jaki jest rozkład procentowy powyższych typów wśród naszych rodzimych komisantów? Ciężko powiedzieć. W internecie często słyszy się o tej drugiej grupie, tworzącej czarny pr dla całej branży. Osób należących do typu pierwszego mamy wrażenie, że jest na szczęście większość na rynku, gdyż fama o nieuczciwym komisie szybko się niesie po okolicy i rynek weryfikuje takie miejsca w krótkim czasie.

Warto wiedzieć, co może zrobić handlarz, aby jego auta bardziej nam się podobały. Jakie zabiegi stosuje? Co i jak upiększa? 

50 tricków przed nami!


1. "Ten typ tak ma" - typowa odpowiedź handlarza na nasze uwagi o dziwnej, nierównej pracy silnika, skrzypieniu, niezidentyfikowanych stukach itp. Generalizowanie danej usterki jako niby typowej dla danego modelu auta czy wersji silnika. Faktem jest, że pewne modele mają swoje typowe przypadłości, ale przeczytamy o nich na forach miłośników danej marki. Jeżeli więc nigdzie nie jest wspomniane o występującym dziwnym efekcie w danym modelu, warto mieć się na baczności.


2. Emulatory zepsutych układów elektrycznych - obecnie auta coraz mocniej naszpikowane są elektroniką. Rozwój technologii sprawia, że w przeciętnym aucie potrafią być dziesiątki lub setki różnych czujników tworzących całe układy elektryczne. Jeżeli jakiś układ tego typu ma awarię i pojawia się kontrolka (jedna lub więcej) na wyświetlaczu, a nie jest to jakiś niezwykle istotny dla bezpieczeństwa układ - handlarze często omijają problem wyłączając go poprzez zamontowanie odpowiedniego emulatora, który omija wyczytany błąd i przekazuje do systemu oszukane, poprawne parametry. Najpopularniejszymi wśród emulowanych w ten sposób układów jest filtr DPF, który z wygody i oszczędności często jest wycinany. Gorzej jeżeli taki emulator zostanie wmontowany w układ poduszki powietrznej lub ABSu - tak jak ABS możemy przetestować na jeździe próbnej, tak na poduszce powietrznej możemy się zawieźć wtedy, kiedy byłaby ona najbardziej potrzebna.


3. "Auto nie wymaga wkładu finansowego" - tym razem popularny tekst z ogłoszeń motoryzacyjnych. Sugeruje on, że samochód został przygotowany do jazdy, wszelkie części eksploatacyjne są albo wymienione albo sprawdzone i w dobrym stanie.  W praktyce jednak oznacza najczęściej, że w oferowanym aucie nic nie jest popsute lub nie wskazuje na potrzebę wymiany od razu po zakupie. Nie oznacza to jednak, że za kilka miesięcy po zakupie nie będziemy musieli wymienić rozrządu czy choćby klocków hamulcowych (wszak jeszcze mają 2mm zapasu w chwili zakupu).


4. Używanie starych śrub i elementów po wymianie rzeczy na nowe - są takie elementy w aucie, po których widać jego wiek - są to np. śruby, okładziny tapicerskie na drzwiach, uchwyty itp. W przypadku napraw blacharskich często elementy te celowo nie są wymieniane na nowe (mimo, że czasami ich koszt jest żaden) właśnie z powodu, aby wymieniany element wyglądał na oryginalny. Lekko muśnięte rdzą śruby, czy nieco wytarta już okładzina plastikowego uchwytu w drzwiach na pewno nie spowoduje, że w ogóle przyjdzie nam do głowy, że całe drzwi były tydzień prędzej wymienione.


5. Photoshop w zastępstwie lakiernika - w serwisach ogłoszeniowych, gdzie danego modelu auta są setki egzemplarzy oferowanych, coś musi przyciągnąć naszą uwagę - tym czymś są zdjęcia. Coraz częściej komisy zlecają fotografom przygotowanie zdjęć aut pod ogłoszenia wraz z mniej lub bardziej delikatną obróbką graficzną. Oglądając na żywo auto, które w ogłoszeniu miało bajeczne wręcz zdjęcia należy nieco bardziej przyglądać się karoserii, gdyż usuwanie np. rys w programie graficznym sprowadza się zwykle do 1-2 kliknięć.


6. OC na raty - widząc w ogłoszeniu informację o długich opłatach, warto decydując się na dane auto dopytać o to, czy OC jest opłacone w pełni, czy np. jest zapłacona jedna z dwóch lub czterech rat. Ratalne OC jest wygodne dla nas jako właścicieli aut, natomiast dla komisów jest dobrym narzędziem marketingowym, dzięki któremu przemilczając kwestię ratalną, mogą pokazać polisę z odpowiednio długą datą ważności.


7. 15-letnie auto a silnik lśni jak nowy - jednostka napędowa jest takim elementem, która jest dobrze widziana jak jest brudna/zakurzona. Uważajmy na komisy, które wraz z dokładnym czyszczeniem całego auta, czyszczą również silnik. Na umytym silniku nie widać wycieków, które mogły zostać usunięte celowo, a których naprawa może uderzyć mocno w nasz budżet. Tak jak wyprane wnętrze jest pożądane, tak wymyty silnik może zwiastować problemy!


8. Brak książki serwisowej - auto nam się wizualnie podoba, silnik pracuje równo, przechodzimy do podpisywania umowy i... nie dostajemy książki serwisowej. Co to może oznaczać? Albo samochód miał bardzo dużo właścicieli i któryś z nich po prostu ją zgubił albo jest on po ciężkim wypadku, którego naprawa była w nią wpisana, a komisant chcąc ten fakt ukryć - celowo wyrzuca książkę serwisową do kosza. Która wersja jest prawdziwa może ocenić np. diagnosta na zaufanej stacji diagnostycznej (ale zaufanej naszej, a nie tej, do której sugeruje podjechać komisant). 


9. Opcja "pierwszy właściciel" - każdy z nas chciałby kupić auto od pierwszego właściciela, który x lat temu kupił je w salonie, w końcu mu się znudziło i sprzedaje. Niestety najczęściej opcja ta oznacza jedynie pierwszego właściciela ale w Polsce, podczas gdy auto sprowadzone z zagranicy, miało prędzej kilku innych właścicieli.


10. Auto po naprawie lakierniczej, ale z oryginalną grubością lakieru - Widząc, że coraz więcej klientów przychodzi na oględziny ze znajomymi mechanikami, często wyposażonymi w mierniki lakieru, handlarze i ich zaufani lakiernicy musieli wymyślić sposób, aby spróbować oszukać "system". Przy delikatnych naprawach lakierniczych coraz częściej stosuje się polerowanie podkładu przed nałożeniem koloru właściwego, aby zyskać te kilkanaście/kilkadziesiąt dodatkowych mikronów zapasu na warstwę lakieru. Mało który lakiernik pokryje auto tak cienką warstwą lakieru jak roboty w fabryce, a oszczędzając na grubości podkładu można po lakierowaniu uzyskać grubość lakieru mocno zbliżoną do oryginalnej. Gorszym przypadkiem jest coraz częstsze zatapianie opiłków metalu w masie plastycznej (popularnej szpachli), którą pokrywane są elementy mocno uszkodzone. Nawet po lakierowaniu, mierząc dany element uzyskamy wynik np. 250 mikronów grubości lakieru, oznaczający podwójne malowanie, podczas gdy w rzeczywistości jest kilka cm szpachli, ale z zatopionymi w niej opiłkami metalu, mającymi oszukać miernik.


11. Auto z Anglii, to i lampy z Anglii - faktem jest, że nadal w Anglii auta sprzedawane są taniej niż na kontynencie. Dzięki bogatej ofercie części używanych, nadal opłacalne są tzw. "przekładki" czyli zmiana elementów wnętrza skutkująca przeróbką wersji z kierownicą po prawej stronie, na lewą. Oczywiście, część handlarzy chce na tym jak najbardziej zaoszczędzić (pozostawić jak najwięcej części oryginalnych). Problemem są w takim przypadku reflektory, które w wersji kontynentalnej muszą świecić wyżej po prawej stronie (tak jak pobocze). W Anglii w ruchu lewostronnym świecą one odpowiednio wyżej po lewej. Niby drobiazg, który nie rzuci się od razu w oczy, ale będzie to dodatkowy wydatek po zakupie auta, kiedy powie nam o tym diagnosta na przeglądzie.


12. Samochód zarezerwowany - często w komisach, a coraz częściej i w ogłoszeniach internetowych można spotkać hasło "Rezerwacja" w tytule ogłoszenia. O co z tym chodzi? Wiedząc, że samochód jest zarezerwowany, w teorii powinno nam się pojawić przeświadczenie, że już ktoś to auto sprawdził, jest warte zakupu i jeżeli tylko nam się podoba, powinniśmy je kupić "szybciej". Część osób jest na tą technikę bardzo czuła, część widząc taki napis, odejdzie bez oglądania. Dlatego też zwyczajowo pojawia się on na 1-2 autach w komisie, a nie na wszystkich, gdyż byłoby to mocno podejrzane.


13. Oglądanie samochodu w godzinach wieczornych - metoda popularna wśród drobnych handlarzy, którzy nie posiadają własnego komisu. Jednocześnie często mogą się przedstawiać jako prywatni właściciele (bo mimo, że tak na prawdę handlują autami, nie mają zarejestrowanej firmy). Osoby takie twierdząc, że pracują lub są bardzo zajęte, wolą umawiać się na oględziny po zmroku, gdyż wtedy jest większa szansa na ominięcie uchybień, które mogłyby negatywnie wpłynąć na ocenę samochodu. Jest natomiast na to rada - po zmroku na oględziny umawiajmy się na stacjach benzynowych! Ostre oświetlenie górne uwydatni rysy oraz różnice w odcieniach lakieru (mało kto o tym wie, ale są osoby, które wręcz wolą oglądać samochody po zmroku, właśnie na stacjach).


14. Mostkowanie kontrolek - jeżeli na liczniku pojawia się kontrolka od jakiegoś błędu, który nie ma wielkiego wpływu na działanie auta, a jest dość drogi w naprawie, handlarze wykorzystują tanią metodę mostkowania. Przepinają zasilanie diody odpowiadającej za podświetlanie ikonki błędu pod inną diodę z działającego systemu. Aby ustrzec się przed tym są 2 rozwiązania. Darmowe - jeszcze w komisie przy uruchomieniu silnika zwróćmy uwagę, czy jakaś ważna ikonka nie gaśnie dokładnie w tym samym momencie co inne, gdyż zwykle różne ikonki gasną w różnych momentach. Płatna opcja to podłączenie auta pod komputer i odczytanie błędów, w których ominięta usterka na pewno wyjdzie.


15. Sprawdzenie auta w ASO - nieuczciwi handlarze, mający świadomość co jest w aucie do zrobienia, jak ognia będą bronić się przed wizytą w ASO na sprawdzenie auta. Ułatwieniem dla nich może być np. niezarejestrowanie auta czy brak ubezpieczenia. Warto jednak w przypadku droższych samochodów mimo wszystko wymóc wizytę w ASO, nawet jeżeli będzie wiązało się to z wynajęciem lawety. Zwykle utrata 200 zł na lawetę jest mniej bolesna niż kilku tysięcy na naprawę auta.


16. Dwa komplety kluczyków - kupując auto w salonie dostajemy zazwyczaj dwa, a nawet 3 komplety kluczyków do auta. Zaletę tą często handlarze podkreślają w ogłoszeniach. Warto jednak zwrócić uwagę, czy są to kluczyki oryginalne! Często, aby móc dopisać informację o drugim kluczyku, handlarz po prostu dorabia go w specjalistycznym serwisie i posiadając niby dwa kluczyki, jeden jest nieoryginalny.


17. Nowe auto, stary silnik - są takie przypadki, że nawet w stosunkowo nowych autach silnik ulega poważnej awarii, kwalifikującej się do jego wymiany. Osoby zawodowo handlujące autami nie przepuszczą takiej okazji! Jeżeli auto wygląda na nowe i w istocie może mieć kilkadziesiąt tysięcy kilometrów, a jego silnik np. z powodu zaniedbań właściciela wymaga kosztownej wymiany (czasem jeszcze będąc na gwarancji, gdzie gwarancja nie obejmuje usterki) to handlarz żywo zainteresuje się takim egzemplarzem, a korzystając z bardzo wysokiej ceny nowych silników w ASO, wynegocjuje odpowiednio niską cenę za auto bez silnika. Do takiego prawie nowego auta włoży używany silnik, który często pochodzi z auta rozbitego i pomijając ten drobny szczegół, będzie próbował sprzedać po cenie odpowiedniej dla wizualnego stanu auta i "realnego przebiegu karoserii". Pamiętajmy, że w autach o przebiegu poniżej 50.000 km, silnik z zewnątrz wygląda jak nowy. Jeżeli różnica między wyglądem silnika a stanem całego samochodu wzbudzi nasze wątpliwości, to prawdopodobnie silnik został wstawiony.


18. Samochód prawie idealny - handlarze doskonale wiedzą, że kilku(nasto) letnie auta w stanie idealnym nie istnieją. Często zdarza się, że nawet jeżeli samochód był naprawiany czy miejscami lakierowany, celowo zostawia się część rysek. Obecność ich osłabia czujność oglądających, gdyż na pozór nielogiczny wydaje się, że samochód mógłby być "robiony", a taaaaką rysę zostawili. Jak wiemy, pozory mylą.


19. Nowe używane elementy - jeżeli auto miało w swoim życiu jakąś kolizję po okresie gwarancji zazwyczaj najbardziej ekonomicznie wychodzi wymiana elementu na używany, w tym samym kolorze. Dotyczy to także szyb! Z jednej strony operacja ta jest prosta, bo używany element z takiego samego auta będzie idealnie pasował, miał zgodny kolor i takie samo zabezpieczenie antykorozyjne. Z drugiej strony warto spojrzeć na elementy mocujące, czy na śrubach nie widać rys i śladów odkręcania, a na szybach śladów wklejania lub istotnych różnic w odcieniach czerni uszczelek.


20. Błędny opis auta - umawiając się na oględziny wypatrzonego w internecie auta warto wypisać sobie z ogłoszenia elementy wyposażenia auta, na których szczególnie nam zależy i upewnić się czy są one faktycznie w oglądanym egzemplarzu. Często zdarza się, że handlarze wzbogacają sztucznie wyposażenie auta o niezamontowane w nim systemy i opcje, potem w razie czego mając wytłumaczenie o rzekomej pomyłce pracownika wystawiającego ogłoszenie.


21. Klima jest, ale nie działa - ileś to razy można usłyszeć od handlarza - "klima? oczywiście że jest, tylko trzeba nabić" - co to może oznaczać? Nieszczelność skraplacza, dziurawe przewody z czynnikiem chłodzącym lub nawet uszkodzenie sprężarki! Mówiąc prościej, koszty! Jest jeden prosty sposób na sprawdzenie szczelności układu. Nawet jeżeli czynnik "wyparował", układ powinien trzymać mniejsze lub większe ciśnienie. Wystarczy odkręcić nakrętkę od zaworu i choćby kluczem nacisnąć na środek zaworu - jeżeli poczujemy powietrze pod ciśnieniem - układ jest szczelny i być może czynnik nie był kilka lat uzupełniany. Jeżeli nie będzie żadnego ciśnienia w układzie, czekają nas koszty.


22. Oglądanie auta z rozgrzanym silnikiem - punkt kierowany głównie do osób, które kupują auto od osób prywatnych lub "prywatnych". Umawiając się na oględziny auta, warto poprosić sprzedającego, aby silnik był zimny (najlepiej jest wtedy umawiać się wcześnie rano). Jeżeli natomiast sprzedający wspomina, że chętnie podjedzie do osoby oglądającej (rozgrzeje silnik), to może to oznaczać chęć ukrycia czegoś. Na zimnym silniku na oko i ucho można zdiagnozować początek końca wtryskiwaczy, zapłonu, uszczelniaczy zaworowych czy charakterystyczny czarny lub niebieski kolor spalin. Warto więc umawiając się na oględziny zastrzec, że silnik ma być zimny.


23. Niedziałający licznik - czasami oglądając samochód można trafić na egzemplarz z niedziałającym licznikiem. Usterki akurat tego elementu są naprawdę bardzo sporadyczne. Znacznie częściej handlarz chcąc ukryć "choinkę kontrolek" czy stan licznika wypina przewód zasilający, wspominając, że "już taki kupił", a że naprawa wymaga programowania immobilisera, to tego nie robił, tym bardziej że auto świeżo sprowadził. Trafiając na taką sytuację, lepiej przezornie poszukać innego egzemplarza.


24. Trzeba to wyregulować - dość częste powiedzenie handlarzy, w momencie kiedy dostrzeżemy nierówną pracę silnika, poślizg paska wielorowkowego na rolkach lub inną z pozoru drobną usterkę. Zazwyczaj zamiast owej regulacji, zużyty element wymaga kosztownej wymiany. W takim przypadku warto skontaktować się ze swoim mechanikiem, czy dany element w ogóle można w jakiś sposób regulować.


25. Brak dokumentów / ciągłości umów - aby samochód można było bez problemu przerejestrować, musimy posiadać komplet niezbędnych dokumentów. Z drugiej strony handlarz nie ma obowiązku rejestrowania auta na siebie, pod dalszą odsprzedaż. Podpisując dokumenty sprawdźmy, czy podpisujemy umowę z tą samą osobą, która figuruje w dokumentach i karcie pojazdu - jeżeli nie, może okazać się, że auta nie przerejestrujemy!


26. Korekta licznika - czynność w tej chwili już prawnie zakazana (od dawna za granicą, od niedawna w Polsce). Jeszcze do niedawna proceder ten był nagminny i dużo się nie pomylę stwierdzając, że minimum 95% aut używanych ściąganych z zagranicy miało poprawiany licznik. W chwili obecnej prawo stoi po naszej stronie. Jeżeli po zakupie auta dotrzemy do oryginalnego przebiegu, sprzedający może ponieść konsekwencje karne z tego powodu! Weryfikację ułatwia strona "historiapojazdu.gov.pl" gdzie bezpłatnie możemy sprawdzić przebieg aut krajowych oraz coraz większej ilości aut sprowadzonych z zagranicy.


27. Handlarz laik - jest pewna grupa handlarzy, którzy na pytanie o dziwną pracę silnika odpowiadają, że nie są mechanikami, nie znają się na tym, ale jak dla nich tak jest dobrze "bo kilka innych egzemplarzy brzmiało podobnie". Czy naprawdę osoba żyjąca z handlu autami, może nie mieć pojęcia z czego wynika nierówna praca silnika? 


28. Markowe części pod maską - popularny trik mający wzbudzić nasze zaufanie oraz zachwyt. Chcąc podnieść wartość auta, handlarze często wymieniają niektóre, najbardziej widoczne elementy na markowe, z logiem producenta auta (czasem nawet na używane). Operacja ta ma sugerować, że auto jest bardziej zadbane niż w rzeczywistości, że jest doinwestowane, że poprzedni właściciel nie oszczędzał na częściach... czyli musi być w świetnym stanie technicznym.


29. Wnętrze jak w perfumerii - są takie zapachy (jak np. woń papierosów czy wieloletnia wilgoć szczególnie w autach popowodziowych), których nie da się z samochodu usunąć, nawet wymieniając wszystkie elementy tapicerki. Jeżeli otwieramy auto i z wnętrza uderza w nas chmura perfum - bądźmy czujni. Być może trafiliśmy właśnie na egzemplarz popowodziowy, który jest w każdym miejscu nasączony perfumami mającymi przykryć nieprzyjemny zapach. W przypadku żywego zainteresowania tym egzemplarzem, warto podjechać na stację diagnostyczną i przejrzeć go dokładnie.


30. Nieobecny współwłaściciel - sprawa podobna jak w punkcie 25. Jeżeli w dokumentach wpisany jest współwłaściciel - jego podpis musi być na umowie kupna/sprzedaży, gdyż w przeciwnym wypadku nie zarejestrujemy auta! Jeżeli współwłaściciel nie żyje, musimy otrzymać na to stosowne dokumenty (warto pamiętać o kwestii dziedziczenia!). Jeżeli natomiast auto było kupowane prędzej na kredyt i bank jest współwłaścicielem, musimy otrzymać dokument potwierdzający spłatę kredytu.


31. Przegląd gratis - są komisy, które reklamują się usługą przeglądu i drobnego serwisu w cenie. Warto być przy takim serwisie, gdyż jest całkiem prawdopodobne, że owy serwis będzie wykonywany na najtańszych częściach i budżetowych płynach, a przecież nowoczesne silniki są bardzo czułe na jakość oleju i często ma znaczenie czy silnik zalany jest choćby olejami marek Valvoline/Shell Helix/Total Quartz/Liqui Moly itd. czy zwykłym tanim olejem pod marką własną pobliskiego marketu z niewiadomym składem chemicznym.


32. Stare auto, nowe wnętrze - dla handlarza atrakcyjna cena zakupu auta (np. za granicą) ma zwykle większe znaczenie niż jego stan. Jeżeli handlarz ma okazję kupić auto za pół darmo, ale z milionem kilometrów i zniszczonym wnętrzem - kupi je chętnie! Wnętrze zawsze można wymienić szukając powypadkowego dawcy, a i na stan licznika coś można niekoniecznie legalnie zaradzić, choć dzięki nowym przepisom, takich przypadków mamy nadzieję, że będzie coraz mniej.


33. Egzemplarz tuningowany - zdarza się, że części tuningowe np. chińskiego pochodzenia są o wiele tańsze niż nawet używane części oryginalne. Dlatego też często sumarycznie taniej wychodzi wymiana uszkodzonego zderzaka na tuningowy niż na prawidłowy markowy. Podobnie jest z niektórymi innymi elementami wnętrza - jak choćby wytarta gałka drążka zmiany biegów czy kierownica. Dla handlarza oszczędność i ukrycie przebiegu, dla kupującego często jest to natomiast zaleta, gdyż auto wyróżnia się na tle innych na ulicy. Warto na to uważać!


34. Podrobiona książka serwisowa - jeżeli handlarz nie chce wyrzucać oryginalnej książki serwisowej, może ją stworzyć od zera. Książki serwisowe niemal każdej marki (nawet z rocznika produkcji auta) można często znaleźć w internecie. Potem wystarczy zamówić kilka pieczątek realnych lub nierealnych serwisów z innego kraju i prawie doskonały przekręt gotowy! Prawie, gdyż wystarczy sprawdzić historię auta po VINie w ASO i czar pryska, a dodatkowo przy korekcji licznika, może się skończyć postępowaniem karnym dla handlarza (o ile oczywiście widnieje na umowie)!


35. Ogłoszenie bez przebiegu - jest to sposób na chwilowe ukrycie dużego przebiegu auta. Sporo osób jest już przyzwyczajonych do procederu kręcenia liczników, przez co wychodzi z założenia, że cena auta i przebieg są do uzgodnienia. Natomiast grupa osób, która jeszcze patrzy na przebieg ma większe szanse zainteresowania się autem, jeżeli podczas wystawienia auta w serwisie ogłoszeniowym handlarz "zapomniał" go wpisać.


36. Używany AirBag - nowy mechanizm poduszki powietrznej jest bardzo drogi. Jeżeli w przygotowywanym do sprzedaży aucie poduszka powietrzna została wystrzelona, zazwyczaj wkłada się mechanizm używany - mając nadzieję, że będzie działać. Często można to zauważyć, kiedy oglądając samochód wieniec kierownicy ma inny odcień niż jej środek z AirBagiem. Nie w każdym przypadku, ale zazwyczaj w samochodach wieniec i środek pokryte są taką samą skórą, więc duża rozbieżność w odcieniach koloru może doskonale zdradzić fakt wymiany AirBaga.


37. Ten sam rocznik opon co auta - popularny trik mający uwiarygodnić niski przebieg samochodu. Montując używane opony wyprodukowane w tym samym roku co auto, handlarz może próbować uwiarygodnić niski przebieg auta tym, że opony pochodzą jeszcze z pierwszego montażu. Handlarze dbający o szczegóły mogą założyć nawet opony tej samej marki, jaka była stosowana przez producenta auta w danym modelu i roczniku!


38. Wypolerowane reflektory - matowienie reflektorów jest typowym zjawiskiem. Jeżeli w oglądanym nie najnowszym aucie zamontowane są reflektory z plastikowymi frontami, które dodatkowo błyszczą się jak nowe, możemy być pewni, że zostały one wypolerowane. Nie jest to nic bardzo złego, ale musimy być świadomi że efekt ten utrzyma się raptem kilka tygodni/miesięcy, ale w chwili oględzin, podświadomie podnosi jego wartość w naszych oczach.


39. Zgubiona karta pojazdu - wyrobienie nowej karty pojazdu nie stanowi wielkiego problemu, natomiast w chwili sprzedaży auta pozwala znakomicie ukryć przeszłość auta jako auto flotowe, poleasingowe czy z wypożyczalni aut. Auta takie często są o wiele bardziej wyeksploatowane od aut użytkowanych prywatnie, a brak dowodu na taką przeszłość może przyczynić się do naszej decyzji o kupnie. Warto w takim przypadku spojrzeć na przywoływaną już prędzej stronę historiapojazdu.gov.pl gdzie możemy sprawdzić jego pełną przeszłość.


40. Auto od osoby prywatnej - spora część osób poszukujących auta filtruje dostępne egzemplarze po parametrze "od osoby prywatnej", aby pominąć oferty handlarzy. Od osoby prywatnej można się dowiedzieć znacznie więcej o aucie, jego historii, naprawach itp. Wiedząc o tym część handlarzy zaznacza ten parametr będąc pośrednikiem i finalnie nadal nie rozmawiamy z właścicielem. Warto więc jeżeli mamy podejrzenia co do osoby, z którą rozmawiamy, zapytać czy sprzedający jest wpisany jako właściciel w dowodzie rejestracyjnym. 


41. Odmłodzenie kluczyka - plastikowe elementy kluczyków są elementami ścieralnymi. Ponadto w kluczykach typu "scyzoryk" bardzo często pękają sprężynki. Przekładanie kluczyka do nowej obudowy bardzo często jest niewielkim, ale dość pozytywnym sposobem na zwiększenie wartości auta w oczach kupującego zwłaszcza jeżeli oryginalny kluczyk był w opłakanym stanie. Wymieniając samą plastikową obudowę można ukryć fakt niedbania o auto przez poprzedniego właściciela.


42. Wstawianie "ćwiartek" - często zdarza się, że znacznie lepszym pomysłem niż kilka centymetrów "szpachli", jest wspawanie do powypadkowego auta większego elementu nadwozia - np. całego tyłu. Dodatkowo bywa że ciężko jest zlokalizować miejsce łączenia. W takich sytuacjach pomaga z jednej strony miernik lakieru, z drugiej dobre oko mechanika lub diagnosty. Jeżeli cena dość młodego auta jest podejrzanie kusząca w stosunku do stanu wizualnego, warto mocniej przyjrzeć się temu egzemplarzowi na stacji kontroli pojazdów wraz z zaufanym mechanikiem.


43. Maskowanie dziur - Przy autach słynących z nie najlepszej jakości blachy, które mają już swoje lata częstą przypadłością jest maskowanie wszelkiego rodzaju dziur w podłodze czy progach za pomocą taniej żywicy - zamiast wspawania elementu blachy. Oglądając auto, które ze względu na wiek i cechy modelowe może mieć tego typu uszkodzenia, warto zwrócić uwagę na sposób ich naprawy - czy jest wykorzystany do naprawy element metalowy czy tylko zamaskowana jest dziura żywicą.


44. Celowe uszkodzenie - zdarzają się handlarze, którzy potrafią celowo "uszkodzić" niewielki element, aby zamaskować większą awarię. Sztandarowym przykładem jest tutaj układ ABS. Oglądając auto widzimy palącą się kontrolkę ABSu, jednak całe auto nam się podoba. Jedziemy z autem na stację diagnostyczną i widzimy, że przewód jednego z czujników ABS jest przetarty do wiązki miedzianej. Od razu uspokajamy się, że wystarczy wymienić jedynie tani czujnik i będzie po problemie. Nie wiemy jednak, że przetarcie kabla jest dziełem handlarza, mającym na celu ukrycie uszkodzenia sterownika ABSu.


45. Fałszywe informacje w ogłoszeniu - wyjątkowo niskie spalanie danego egzemplarza? Zapewnienie o bezawaryjności? Serwis ogłoszeniowy przyjmie każdą informację, nie każda natomiast będzie faktem. I tak jak w przypadku auta nieserwisowanego w ASO nie mamy możliwości sprawdzenia jego rzekomej bezawaryjności, czy niskiego spalania (bo ktoś specjalnie zresetował pomiar średniego spalania i celowo jechał mocno "eko", żeby na zdjęciu można było pokazać wyjątkowo niewielki poziom spalania, to jednak warto mieć się na baczności i nie wierzyć w zapewnienia, których nie możemy zweryfikować (lub w przypadku spalania, są mocno rozbieżne ze średnimi wartościami podawanymi przez innych użytkowników)


46. Motodoktory - najróżniejsze preparaty dodawane do oleju, mające powstrzymać zbyt dużą ilość spalin, niewłaściwy ich kolor czy nierówną pracę silnika są zmorą handlarzy. Mając auto z silnikiem, którego kres jest już bliski, dolewają różnego typu dodatki, aby przez pewien czas silnik pracował stabilniej, udowadniając, że jest w lepszej kondycji niż w rzeczywistości. Bronić się przed tym możemy jedynie w przypadku, kiedy od razu po zakupie robimy wstępny serwis auta z wymianą oleju i mechanik stwierdzi obecność tego typu preparatów - niestety pozostaje tu jedynie droga sądowa.


47. Wtórniki dokumentów - jeżeli na aucie ciąży jakiegoś rodzaju zastaw np. w kredycie, wyrabiając wtórnik dokumentu ma szansę (na szczęście nie pewność), że przez pomyłkę urzędnika, owy zastaw nie będzie wpisany, przez co łatwiej będzie sprzedać z takim obciążeniem prawnym.


48. Lakierowanie elementów wnętrza - w autach mocno wyeksploatowanych częstym zjawiskiem jest wycieranie się niektórych elementów wnętrza - jak plastikowe elementy kokpitu czy okładzina wieńca kierownicy. Uszkodzenia takie często maskuje się poprzez ich polakierowanie. Zazwyczaj jednak różnią się one odcieniem od reszty, a we wnętrzu pozostaje specyficzny zapach.


49. Podnoszenie ceny - w przypadku dużego zainteresowania jakimś autem, handlarze potrafią sztucznie podwyższać jego cenę. Wtedy to cena z ogłoszenia może różnić się od ceny "na placu". Z jednej strony handlarz w ten sposób sonduje rynek - ile jest warte to auto, z drugiej zaś zawsze może powiedzieć, że pracownik wystawiający ogłoszenie się pomylił i wpisał złą cenę, a poniżej w ogłoszeniu widnieje klauzula, że ogłoszenie nie stanowi oferty w rozumieniu kodeksu handlowego - dzięki czemu kupujący ma mniejsze pole manewru jeżeli chodzi o ewentualne negocjacje.


50. Wypolerowana rdza - zjawisko często spotykane wśród aut najtańszych i już bardzo leciwych. Polerowanie rdzy sprawia, że jej chropowatość nie jest tak wyczuwalna pod palcami, przez co ognisko korozji wygląda nieco lepiej. Nie wiemy natomiast co dzieje się głębiej i za ile w miejscu wypolerowanym, pojawi się dziura na wylot.


Warto zapamiętać lub zapisać sobie owe punkty, aby przed najbliższą wymianą auta wzmocnić swoją czujność! Nieuczciwi handlarze potrafią wykorzystać brak znajomości tematu lub emocje związane z wyborem nowego auta i sprzedać odpowiednio przygotowane auto, które później może generować same problemy. Oczywiście od nas jedynie zależy, które z wymienionych sposobów powinny wg. nas przekreślać dane auto, a które są do przyjęcia!