portal darmowych ogłoszeń i aukcji motoryzacyjnych

portal darmowych ogłoszeń i aukcji motoryzacyjnych

Kto zapłaci za skutki afery Dieselgate

Chytre plany przerzucenia kosztów przekrętu z producenta na ...

Jak donosi na swojej stronie Stowarzyszenie Osób Poszkodowanych przez Spółki Grupy Volkswagen AG (VAG) - pełen tekst TUTAJ - niemieckie media zaczynają przebąkiwać o pojawiającej się ostatnio możliwej strategii, jakoby wszelkie koszty napraw aut związanych z Dieselgate miały być pokryte z dotacji rządowej Niemiec (w całości lub chociaż w maksymalnym możliwym stopniu). Oznacza to, że finansowanie zarówno konsekwencji tej afery, jak i pełnych kosztów serwisowych, które mogą wynosić nawet do 1500 Euro na samochód, pochodziłoby z kieszeni niemieckiego podatnika.


Do tej pory modyfikacje polegają głównie na aktualizacji oprogramowania w, jak to ładnie określono "urządzeniu oszukującym", natomiast pojawiają się głosy, aby do czynności serwisowych również weszły zmiany mechaniczne, które mają powodować realne zmniejszenie ilości szkodliwych substancji w paliwach i właśnie te modyfikacje są kością niezgody - zarówno fakt ich dokonywania jak i sposób ich finansowania. Druga strona medalu to warunki techniczne. Dostosowanie auta do faktycznego spełniania określonych prędzej norm nie oznacza tego, że pozostałe punkty specyfikacji (takie jak moc czy maksymalny moment obrotowy) będą się zgadzały z pierwotną specyfikacją. Już teraz można znaleźć w internecie opinie kierowców, którzy po akcji serwisowej zauważają, że auto straciło na mocy.


Niemcy przywiązują dużą uwagę do czystości powietrza. W wielu miastach istnieją od dawna wydzielone strefy, do których nie można wjeżdżać autami, które nie spełniają określonych norm czystości spalin. Mało tego, kilka miast zgłosiło propozycję (rozpatrywaną obecnie przez sąd administracyjny) o zakazie korzystania z aut z silnikiem Diesla - w ramach danego miasta.


Przed grupą VAG jak widać piętrzą się niemałe problemy - z jednej strony zwroty aut z USA, z drugiej oddawane auta w Europie, z uwagi na kończące się umowy na użytkowanie długoterminowe, ponad to - jak wyżej - opcja wzrostu kosztów serwisowych związanych z rozszerzeniem zakresu prac, a dodatkowo ogólny klimat społeczno-polityczno-ekologiczny, który zniechęca nowych użytkowników do aut z silnikami Diesla. 


Wygląda to na sytuację bez wyjścia - z jednej strony podatnik nie powinien płacić za skutki celowych działań, mających oszukać przepisy, z drugiej zaś przemysł motoryzacyjny jest jednym z głównych fundamentów potęgi gospodarczej Niemiec i upadek grupy VAG odbił by się w bardzo dramatyczny sposób na kondycji Niemieckiej gospodarki. Być może grupa VAG dodając to oprogramowanie fałszujące do systemów aut z silnikiem diesla miała z tyłu głowy, że "są zbyt duzi żeby upaść", ale nie przewidzieli chyba, że sytuacja ta może tak mocno się rozwinąć.  Dokładając do tego niedawną kolejną aferę o finansowaniu testów wpływu spalin na zwierzęta i ludzi, VAG ma bardzo dużo na głowie... pozostaje śledzić z uwagą, jak poradzą sobie z tymi problemami.