portal darmowych ogłoszeń i aukcji motoryzacyjnych

portal darmowych ogłoszeń i aukcji motoryzacyjnych

Pierwszy telefon po samochód

Czyli o co pytać dzwoniąc z ogłoszenia

Dziś artykuł w myśl clickbaitowego hasła "Handlarze ich nienawidzą...


Chcąc kupić samochód używany, najpierw jak wiadomo - przeglądamy ogłoszenia (tutaj polecamy także bazę na naszej stronie KLIKNIJ ABY WYSZUKAĆ ), a po wybraniu kilku interesujących nas egzemplarzy, które dobrze rokują nastaje chwila pierwszego kontaktu ze sprzedawcą. Rozmowa ta jest o tyle ważna, że dobrze poprowadzona (przez nas! kiedy sprzedający przejmie inicjatywę w rozmowie, dużo się z niej ważnych rzeczy raczej nie dowiemy) pozwoli nam odfiltrować, które auta warto zobaczyć na żywo, a które może lepiej odpuścić.

Przygotowaliśmy dziś dla Ciebie listę pytań, które naszym zdaniem warto zadać sprzedającemu, aby móc jakkolwiek ocenić sens obejrzenia danego egzemplarza auta, które nas interesuje.

Nie planujesz w tym momencie zmieniać auta? Wciśnij Ctrl + D i dodaj artykuł do zakładek na przyszłość! Zapewne się przyda :) 


O co więc pytać dzwoniąc z ogłoszenia? Lecimy...



Na samym początku warto ustalić co nieco o samym sprzedającym. Jeżeli w ogłoszeniu wyraźnie widać, że sprzedaje to komis, możemy ten punkt pominąć, natomiast jeżeli sprzedający oznaczony jest jako osoba prywatna, warto spróbować rozeznać się, czy po drugiej stronie słuchawki mamy rzeczywiście osobę prywatną, czy handlarza. Najlepiej jest więc rozpocząć rozmowę w stylu:

- Dzień dobry! Dzwonię w sprawie ogłoszenia. Co może mi Pan/Pani powiedzieć o samochodzie?

Osoba prywatna (o ile akurat nie wyprzedaje całego majątku) od razu zacznie mówić o samochodzie. Handlarz, który ma kilka aut w ofercie, będzie starał się w jakiś sposób wyciągnąć informację, o które auto chodzi. Czy to pytaniem wprost, czy jakimiś sugestiami lub zbyt ogólną odpowiedzią nakłaniającą nas do zapytania o konkretny element auta, który może ułatwić mu identyfikację, o które auto klient dzwoni. Inną metodą jest zwykłe wrzucenie numeru telefonu w wyszukiwarkę. Może pokażą się jakieś archiwalne ogłoszenia "w zbyt dużej ilości jak na osobę prywatną".



Jeżeli stwierdzimy, że sprzedaje to rzeczywiście osoba prywatna, warto zapytać (o ile nie ma tej informacji w ogłoszeniu) o taką sprawę jak:

- Którym jest Pan/Pani właścicielem auta?

Im mniej auto posiadało właścicieli, tym mniejsza jest szansa na skręcenie licznika, a jeśli obecny właściciel użytkuje auto od dłuższego czasu, to więcej konkretnych rzeczy będzie w stanie powiedzieć o samochodzie, a nawet pokazać faktury za ewentualne naprawy czy serwisy, o których być może wspomni.



Następnie pytamy o wypadkową przeszłość auta, ale warto wymienić wszelkie formy zdarzeń:

- Czy oferowane auto miało jakąś przeszłość wypadkową, kolizyjną lub miało jakieś stłuczki?

Dlaczego taka forma pytania? O znaczeniu samego słowa "bezwypadkowy" pisaliśmy już prędzej w artykule Co tak na prawdę oznacza "samochód bezwypadkowy"? - otwórz artykuł w nowym oknie

Sama informacja o wypadkowości (zwłaszcza jeżeli rozmawiamy z komisantem) nie rozwiązuje nam tematu, a w przypadku zwłaszcza nowszych egzemplarzy warto wiedzieć, czy cokolwiek było robione.

W chwili, kiedy pytanie w tej formie zadajemy handlarzowi lub komisantowi musimy być czujni, jeżeli nasz rozmówca zaczyna odpowiadać wymijająco. Biorąc auto w komis czy ściągając je zza granicy, osoby te doskonale wiedzą co kupują, a także zazwyczaj sami też posiadają mierniki lakieru. Jeżeli więc słyszymy, że nasz rozmówca odpowiada wymijająco, należy mieć się na baczności i dokładniej sprawdzić auto, jeżeli zdecydujemy się je obejrzeć.



Jeżeli sprzedającym jest osoba prywatna, która użytkowała pojazd przed dłuższy czas, warto zapytać o sprawy serwisowe.

- Co w aucie było w ostatnim czasie naprawiane lub serwisowane i czy posiada Pan/Pani jakieś faktury na te naprawy? Jak wygląda sprawa rozrządu? Czy w najbliższym czasie będzie coś do zrobienia?

Niestety jak dobrze wiemy, nie każdy mechanik wystawia faktury za usługi, jeśli klient sobie ich nie życzy, ale warto wiedzieć, co działo się w ostatnim czasie z autem i jeżeli trafimy na rzeczowego sprzedawcę, to także co za jakiś czas będzie do zrobienia. Jeżeli np. rozrząd był wymieniany dawno temu, a uzyskamy informację, że pod maską jest przyczepiona jedynie plakietka z datą i przebiegiem, przy którym była wymiana - mamy szansę 50:50, że jest to zgodne z prawdą.

Komisanci i handlarze zwykle nie będą posiadali takich informacji, chyba, że przyjęli auto w rozliczeniu i poprzedni właściciel zostawił im jakieś dokumenty, więc brak wiedzy nie powinien ich przekreślać w tym przypadku. Taka charakterystyka sprzedaży komisowej.



Jeżeli w ogłoszeniu nie ma podanego numeru VIN, warto o niego zapytać podczas rozmowy mówiąc np.

- Chciałbym sprawdzić auto u znajomego w ASO, proszę podać numer VIN

Znając go, możemy spróbować dowiedzieć się czegoś o danym egzemplarzu czy to w bazach internetowych czy na przykład w ASO danej marki (czasami taka usługa może być płatna, zależy to od ASO). Na oględzinach pojazdu należy koniecznie zweryfikować podany prędzej (czy to w ogłoszeniu czy przez telefon) numer VIN z faktycznie znajdującym się na aucie. Zdarza się, że sprzedawcy podają numer auta o identycznym wyposażeniu, jednak o realnie bezwypadkowej historii, podczas gdy egzemplarz z ogłoszenia ma co nieco wymieniane. Jeżeli dziwnym trafem numer VIN będzie "nieco inny" - zwłaszcza jeżeli jego końcówka będzie miała delikatną różnicę, powinna zapalić się nam czerwona lampka. Z jednej strony może to być czeski błąd rozmówcy, z drugiej zaś próba celowego wprowadzenia w błąd. Warto w tej sytuacji ponownie sprawdzić samochód wg. spisanego przez nas VINu z auta. 

Ponadto sama forma "u znajomego w ASO" może sprawić, że sprzedający zacznie nas  na swój sposób zniechęcać do oględzin na żywo, wiedząc, że jednak coś z autem jest nie tak.



Jeżeli nie będzie informacji w ogłoszeniu, warto zapytać

- Czy auto jest zarejestrowane w kraju?

Twierdząca odpowiedź sprawi, że po zakupie będziemy mogli wrócić autem od razu na kołach, a jeżeli pojazd jest od dłuższego czasu zarejestrowany w kraju, to po oględzinach na żywo i spisaniu kilku informacji, można będzie potwierdzić jego przebieg np. na historiapojazdu.gov.pl



Następnym pytaniem, niemal klasycznym jest:

- Czy można podjechać na wybraną przez siebie stację diagnostyczną lub do ASO w celu sprawdzenia auta?

Z jednej strony, jeżeli odpowiedź będzie negatywna, powinna nam się zapalić czerwona lampka. Z drugiej jednak w przypadku auta sprowadzonego, które nie jest zarejestrowane w kraju - może nie być takiej możliwości pod względem prawnym. W takim przypadku, po oględzinach, jeżeli auto nam się będzie bardzo podobać, możemy się pokusić o zainwestowanie pewnie ze 100-150 zł w sprawdzenie auta i zamówienie na te kilka kilometrów lawety, którą przetransportujemy auto do SKP czy ASO na badanie. 

W przypadku większych miast ważną rzeczą jest kwestia wybranej przez NAS stacji diagnostycznej. W mniejszych miastach komisanci i handlarze znają zwykle większość pracowników Stacji Kontroli Pojazdów, a im większe miasto tym ta szansa maleje. 



Jednym z końcowych pytań, jeżeli rozmawiamy z osobą prywatną, która posiada auto od kilku lat jest:

- Czy auto było garażowane?

Jeżeli odpowiedź będzie twierdząca, możemy zakładać, że blacharka będzie w stanie nieco lepszym od średniej. Jeżeli nie - to stan blacharki zależeć będzie od marki, gdyż różne marki w różny sposób zabezpieczają karoserię przed wpływem środowiska.



Ostatnim pytaniem do sprzedającego, po swoistym "przemaglowaniu" go poprzednimi pytaniami, jest zwrócenie się do jego sumienia:

- Czy jest sens, żeby jechać 300 km aby je obejrzeć?

Przez całą rozmowę nie informujmy naszego rozmówcy, skąd dzwonimy (szczególnie dzwoniąc z telefonu komórkowego). Nie ważne czy dzwonimy do komisu, do którego dojedziemy w 5 minut, czy rzeczywiście dzwonimy do innego miasta. Po zadaniu wszystkich poprzednich pytań, sprzedający wyczuje, że szukamy auta w dobrym stanie i jeżeli próbował prędzej coś zataić, to w tym pytaniu niejako dajemy mu ostatnią szansę na finalne przyznanie czy mając w perspektywie tak daleką drogę, auto jest warte obejrzenia przez nas. 



Mamy nadzieję, że nasza lista pytań przyda się przed najbliższą wymianą auta na inne używane i sprawi, że łatwiej odsiejesz ziarno od plew. 

Często się zdarza, że poddenerwowani całą sytuacją, w rozmowie najwięcej czasu przeznaczamy na fizyczne umówienie się na oględziny,  z których nie rzadko odjeżdżamy zawiedzeni. Umiejętnie prowadząc rozmowę możemy zaoszczędzić swój czas i nerwy, odsiewając dla siebie egzemplarze potencjalnie warte obejrzenia.


Spodobał Ci się artykuł? Polajkuj koniecznie nas na Facebooku klikając tu: FB: AutoMotoStrefaPL - otwórz nasz profil Fb w nowym oknie